Wojciech Musialik
 
                                                                                                Who is John Galt ?

Edukacja i wychowanie dzieci.


"Ci, którzy są wystarczająco szaleni, by myśleć, że są w stanie zmienić świat, są tymi, którzy go zmieniają."     

                                                                                                                                                                        Steve Jobs



           Poruszę temat, którym zajmuję się od dłuższego czasu, blisko 30 lat. Był to czas w, którym urodziło

    się moje pierwsze dziecko. Niestety w początkowym okresie nie podszedłem do tematu zbyt profesjonalnie. 

Dla usprawiedliwienia dodam tylko, że w tym okresie byłem młody i co tu dużo mówić, głupi życiowo. Moje błędy z poprzednich lat staram się korygować do dnia dzisiejszego


Sam zdziwiłem się dlaczego wpadła mi do głowy powyższa myśl. Przecież nie jestem humanistą a chciałbym być postrzegany jako umysł ścisły. Jednak po pewnej dłuższej analizie, zdałem sobie sprawę z tego, że jest to jeden 

z problemów, z którym muszę sobie poradzić. Pomogła mi w tym Ayn Rand... 


Stałem się egoistą.

 


 
 

Czy egoizm może być pozytywny?



Zanim ktokolwiek podejmie się osądzenia mnie, proponuję przeczytanie mowy obronnej mojej adwokat Ayn Rand "Atlas Zbuntowany"


Byłem wychowany jako altruista. 


Miało to swoje cechy zarówno pozytywne jak i negatywne. Wpłynęło to negatywnie na moją karierę naukową. Niejednokrotnie nieświadomie a wręcz z przyjemnością oddawałem moje pomysły i rozwiązania naukowe osobom, które wykorzystały je do budowania własnej kariery czy statusu materialnego. Mógłbym przytoczyć wiele takich przypadków, jak publikacje naukowe czy uzyskane patenty. Uspokoję jednak  te osoby, nie będę publikował ich nazwisk ani plagiatowanych patentów. Rozdział ten uważam za zamknięty. Jednocześnie chcę otworzyć nowy rozdział w moim życiu i egoistycznie pomóc młodym talentom naukowym w rozwoju ich intelektu, kariery, statusu materialnego i przyczynić się do rozwoju mojej firmy, przy okazji rozwijając naukę.  





Jest to z mojej strony czyste podejście egoistyczne jak wykazałem powyżej. Niestety nie będę żył wiecznie. W moją pracę włożyłem bardzo dużo wysiłku. Kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń. Sam wybrałem taką drogę. Nie chcę aby zostało to utracone po mojej śmierci. Uczucie to towarzyszy mi tu i teraz, po mojej śmierci nie będzie miało już dla mnie żadnego znaczenia. Egoistycznie podchodząc do tematu chcę wypracować taki system, który już obecnie pozwoli mi cieszyć się tym co będzie po mojej śmierci . Żyjmy TU I TERAZ, to nam zostało dane. Nikt nie ma dowodów co będzie potem. Obiecany raj budujemy już teraz. Rolę tworzenia Edenu powierzono naukowcom, tym naukowcom, którzy mają w sobie odpowiedzialność za losy naszej cywilizacji, planety i kosmosu. Chciałbym abyśmy wspólnie zaczęli budować raj utracony. Niestety, obecny rozwój cywilizacyjny wpływa negatywnie
na rozwój intelektualny jed
nostek. Masowo wyposażamy młodych ludzi w zdobycze cywilizacyjne, ograniczając
im w ten sposób możliwość rozwoju własnego umysłu. Nieliczne, wybijające się jednostki, tworzą coraz doskonalsze rozwiązania techniczne. Wykorzystywane one są przez masy niemyślących osobników homo sapiens, dając im narzędzia do przejmowania władzy politycznej i podporządkowania sobie wybitnych intelektualistów. Dzięki temu cywilizację w błyskawicznym tempie przejmują osobniki o niskim poziomie intelektualnym z silnie ukształtowanym czynnikiem przywódczym, trzymające silną ręką za gardła naukowców. Zarzucicie mi wysuwanie twierdzeń i nie wyprowadzanie dowodów. Czy aby dowody nie przedstawiają się same w naszej polityce światowej? 




 Krótkowzroczność, unikanie postrzegania destrukcyjnych działań , strach przed utratą stanowiska, prestiżu, poddanie się, a w końcu nieuniknione – upadek cywilizacji to tylko niektóre negatywne cechy wielu naukowców
i intelektualistów. Czy do tego chcecie doprowadzić?


 

Zaczęliśmy od własnych dzieci.




Mówi się, że człowiek uczy się na błędach. Można się z tym zgodzić, jednak dalsze uzupełnienie brzmi:  ”nie trzeba uczyć się na swoich błędach”. Co do drugiej części tego powiedzenia nie zgadzam się z tym już do końca.


Moje rozumowanie było dosyć złożone . Zaczęło się od tego, że jestem obserwatorem środowiska w którym żyję. Przekłada się to na przedsięwzięcia ułatwiające moje życie, moich bliskich oraz społeczeństwa. Mam, lub należałoby powiedzieć miałem bardzo żywiołową naturę. Z biegiem lat nabieram mądrości życiowej i stabilizacji. Będąc uczniem, nie byłem zainteresowany edukacją jaką zaproponowano mi w szkole. Wszystko polegało na otrzymywaniu wiedzy. Specjalnie piszę tutaj na otrzymywaniu a nie na jej zdobywaniu. System edukacyjny dawał mi gotowe rozwiązania problemu, bez konieczności ich zdobywania. Wkuwanie otrzymanej wiedzy i stosowanie jej zgodnie z podanymi schematami było dla mnie katorżniczą pracą. 



                                       


Byłem buntowniczy i krnąbrny. Nie zdobył bym sobie takim zachowaniem sympatii moich nauczycieli. Jednak przy tym wszystkim byłem grzeczny i dobrze ułożony. Za takie wychowanie muszę podziękować mojej babci, pochodzącej z bardzo dobrego rodu lwowskiego.  Przy tym wszystkim była dobrym matematykiem, czyli umysłem ścisłym, bliskim kręgom profesora Stefana Banacha. Stanowiło to bardzo dobrą nić porozumienia między nami.









Matematyka mogła być moim ulubionym przedmiotem w szkole. Lubię rozwiązywać zagadki, co z tego gdy najpierw wyprowadzano nam wzory matematyczne, potem pokazywano jak użyć ich do rozwiązania schematycznego zadania. Wszystkie wzory trzeba było wykuć na pamięć i jeszcze zapamiętać schemat postępowania przy rozwiązywaniu zadania. Nudne wykonywanie mechanicznych czynności. Czy naukę można przedstawić w inny, bardziej atrakcyjny sposób? Na pewno tak.  Zanim opiszę praktykowane przeze mnie podejście do kształcenia moich dzieci, przytoczę cytat otwierający artykuł o lwowskich matematykach:


   

 

Kawiarnia Szkocka, Księga Szkocka i prof. Banach

 

„Matematyka się liczy! Nauczanie matematyki może być atrakcyjne i nowoczesne. Ważne jest jednak łączenie wiedzy z doświadczeniem, budzenie twórczego, otwartego myślenia.Warto zacząć od nauczycieli, bo to ich rolą jest rozwijanie wiedzy i umiejętności uczniów, inspirowanie i budzenie zainteresowań. Chcemy pokazać nowe metody w dydaktyce matematyki, światowe trendy, kierunki myślenia, które warto zaszczepić w polskiej szkole. Ważna jest tu także rola rodzica, by wiedział, czego może oczekiwać od szkoły i jak może wesprzeć proces edukacji swojego dziecka. No i uczniowie - w których należy pielęgnować ich naturalną ciekawość i chęć odkrywania.” Źródło: http://wyborcza.pl/akcje_spoleczne/1,153855,16888943,Genialni_z_kawiarni_Szkocka.html

 

Rozwiązać zadanie od końca.



Co by się stało, gdyby ułożyć, rozwiązanie zadania od końca. Zdefiniujmy najpierw problem.  Wpiszmy go do naszej Księgi Szkockiej. Następnie napiszmy co oferujemy za rozwiązanie zagadki. Rolą nauczyciela będzie delikatne ukierunkowanie uczniów. W dobie nieograniczonego dostępu do wiedzy poprzez sieć internetową, znalezienie rozwiązania nie będzie stanowiło problemu. Co jednak się stanie gdy odetniemy do niego dostęp, a jako źródło jedynej wiedzy, pozostawimy tablice matematyczne, książki matematyczne i inną literaturę z szeregiem zaszyfrowanych zagadek doprowadzających do rozwiązanie zadania? A może wspólna praca uczniów doprowadzi do rozwiązania w inny prostszy sposób?




Z przyjemnością posłużę się cytatem Stanisława Mazura, kolegi prof. Banacha. Mazur studiował na uniwersytecie, ale nie dobrnął do tytułu magistra. Zrobienie doktoratu zajęło mu sześć lat, habilitacja cztery. Wcześniej mu się nie chciało. Studenci wielokrotnie słyszeli od niego, że ktoś na świecie rozwiązał problem matematyczny i jego rozwiązania liczą kilkadziesiąt stron druku. "To faktycznie było z pozoru trochę trudne, ale my z Banachem znaliśmy odpowiedź już w tym roku, tyle że robiliśmy to w ten sposób...", i pisał na tablicy kilkanaście wierszy przekształceń. "Jak państwo widzą, to jest w istocie tak proste, żeśmy z Banachem uznali rzecz za niegodną publikacji".


Były to czasy częstego używania narządu, którym jest mózg. Okres ten nazwano w historii Belle Epoque - piękna epoka. Obecnie, dzięki rozwojowi nauki, komputeryzacji, nasza cywilizacja powinna wykonać wielki skok
w przyszłość. Niestety tak się jednak nie dzieje. Myślę, że przyczyn tego nie muszę tego tłumaczyć.

  

Rewolucja w edukacji czy upadek intelektu?



Na to pytanie musimy sobie odpowiedzieć sami. Niestety obecnie około 70% społeczeństwa nie zrozumie tego retorycznego pytania. Gdybyśmy mogli takie pytanie obecnie postawić podczas referendum, uzupełniając
je przewrotnie o kilka słów : „Wybierasz rewolucję w edukacji? czy upadek intelektu połączony z „mocno zakrapianymi imprezami „+” co weekend”? Większość wybrała by to drugie rozwiązanie. Mogę mieć tylko nadzieję, że postawiona przeze mnie hipoteza jest błędna.



Czas pokaże co wydarzy się w przyszłości i jak będzie przebiegała nasza rewolucja edukacyjna. Liczę tylko na wsparcie wszystkich ludzi, którym leży na sercu rozwój cywilizacyjny naszej planety.